piątek, 29 lipca 2011

Zapiekanka makaronowa z kalafiorem

Piątkowe dania zawsze wymagają ode mnie więcej kreatywności, ponieważ wówczas gotuję bezmięsnie. Wybawieniem okazało się dołączenie do wspólnego, internetowego upieczenia zapiekanki :) Przepis znaleziony przez shinju na BBC, zrealizowany razem, a jednak osobno, z shinju oczywiście ;), Anią, Maggie, Eve oraz Pelą :) Dziękuję dziewczyny za wyrozumiałość, i w sumie wybawienie :) Zapiekanki starczy dla 2 głodomorów
Składniki:
  • 300 g makaronu penne/rigatoni/macaroni
  • 1 mały kalafior (podzielić na różyczki)
  • 200 ml śmietanki creme fraiche (zastąpiłam kremówką 36%)
  • 2 łyżki musztardy pełnoziarnistej
  • 175 g czerwonego Leicestera (zastąpiłam irlandzkim cheddarem)
  • 120 g żółtego sera (opcjonalnie; np. królewski)
  • 2 pomidorki
  • sól/olej
Zagotuj wodę z solą, odrobiną oleju (olej zapobiega sklejaniu makaronu). Na wrzątek wrzucamy makaron, doprowadzamy do wrzenia (1-2 minuty), dodajemy różyczki kalafiora, mieszamy. Całość gotujemy przez 8-10 minut, aż oba składniki nabiorą formy al dente, po czym je odcedzamy. Pomidorki zlewamy wrzątkiem, po kilku minutach zdejmujemy skórkę, kroimy w kostkę (w oryginale ósemki; ja jednak preferuję drobniejsze ;)
Ser trzemy na tarce o grubych oczkach. W głębokiej patelni mieszamy kremówkę z musztardą, wsypujemy połowę przygotowanego sera, podgrzewamy na małym ogniu stale mieszając. Gdy ser rozpuści się, topimy w sosie różyczki ugotowanego kalafiora oraz makaron.
Całość przekładamy do żaroodpornego naczynia. Na wierzchu dania rozkładamy pomidorki, posypujemy resztą startego sera. Zapiekamy/grillujemy przez 5-10 minut w 200°C (u nas piecyk z górną grzałką grilla).
Nie spodziewajcie się gorącej, pomidorowej, rozgotowanej zapiekanki. Autor przepisu widział, co proponuje, dyktując określony czas gotowania w poszczególnych etapach. Otrzymujemy iście warzywną zapiekankę, z jędrnymi różyczkami kalafiora oraz makaronu, której dopełnieniem są kawałki pomidorka oraz serowy sos z nutą musztardową. Zapiekanka w smaku niecodzienna, może przez tę musztardę? Spodoba się przede wszystkim fanom zdrowych, warzywnych, i śmiem dodać -nierozgotowanych- dań :) Dziewczynom jeszcze raz dziękuję za możliwość dołączenia do grupy wspólnego gotowania :) Pozdrawiam Was ciepło!

Przepis dodaję do akcji:
VIVA la pasta! 2

poniedziałek, 25 lipca 2011

Ciasto toffi z solonym karmelem i orzeszkami ziemnymi. Nominacja :)

Jakiś czas temu dostałam zamówienie na ciasto z kajmakiem :) Postawiłam na biszkopt przełożony delikatnym kremem na bazie serka mascarpone z dodatkiem orzeszków ziemnych. Do tego solony kajmak w celu przełamania słodyczy ciasta. Podaję przepis autorski na blaszkę o wymiarach 20cm x 25cm
Składniki:
  • 3/4 szkl. mąki bezglutenowej (użyłam mix.C, firmy Schar)
  • 4 płaskie łyżki mąki kukurydzianej
  • 3/4 szkl. cukru
  • 4 jajka
  • szczypta soli
  • 250 g serka mascarpone
  • 200 ml śmietany kremówki 30%
  • puszka kajmaku (użyłam gotowej masy krówkowej)
  • orzeszki ziemne (ilość wedle uznania)
  • 2 łyżeczki soli
  • 50 g czekolady + 2 łyżki mleka = polewa
Białka ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy szczyptę soli. Żółtka zaś ubijamy z cukrem, otrzymując gęstą, jasną, kremową masę. Następnie, do masy żółtkowej dosypujemy przesianą mąkę, mieszamy mikserem na małym obrotach. Na koniec dodajemy ubite białka. Całość powolutku mieszamy łyżką. Blaszkę smarujemy margaryną i obsypujemy bułką tartą, wylewamy masę biszkoptową. Pieczemy w temperaturze 160-170°C przez 20-25 minut (aż do tzw. suchego patyczka).
Ostudzony biszkopt przekrawamy na pół. Kremówkę ubijamy na sztywno, po czym dodajemy partiami do ubitego serka mascarpone. Solone orzeszki siekamy za pomocą blendera, część dodajemy do kremu, mieszamy. Masę krówkową przekładamy do garnuszka, gotujemy krótko na małym ogniu otrzymując jednolitą masę, wsypujemy 1.5-2 płaskie łyżeczki soli.
Spód ciasta smarujemy 1/3 części solonej masy krówkowej, posypujemy posiekanymi orzeszkami. Następnie nakładamy warstwę kremu, którą przykrywamy drugą częścią biszkoptu. Wierzch ciasta polewamy pozostałą częścią solonego kajmaku, posypujemy obficie siekanymi orzeszkami. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej z niewielką ilością mleka, po czym polewamy nią wierzch ciasta tworząc czekoladowe nitki.
Ciasto chłodzimy w lodówce przez min. 2 godziny. Nie sądziłam, że wyjdzie tak dobre. Chociaż z perspektywy smaku, dodałabym więcej soli do kajmaku ;) Ciasto jest delikatne, krem pysznie śmietankowy z drobinkami orzeszków. Najbardziej podobają mi się chrupiące orzeszki :) Polecam wszystkim wielbicielom słodko-słonych wypieków ;) Smacznego! 
*** 
Otrzymałam od Maggie nominację One Lovely Blog Award, za którą bardzo dziękuję :)
Kolejnym krokiem jest napisanie kilka słów o sobie oraz nominacja 16tu szczęśliwców :D

Zasady:
1. Umieszczamy u siebie link do bloga osoby, ktora nas nominowała.
2. Wklejamy logo na swoim blogu.
3. Piszemy 7 rzeczy o sobie.
4. Nominujemy kolejne 16 osób informując je o tym poprzez komentarz na ich blogach.

Cała prawda i tylko prawda o mnie:

1. Jestem zodiakalnym lwem, numerologiczną trójką, i chociaż nie wierzę ani w horoskopy, ani w numerologię, o dziwo znaczna część opisu charakteru się zgadza.
2. Mój wybuchowy temperament miesza się z nadmierną wrażliwością.
3. Fascynują mnie dalekie podróże, chociaż ciągle boję się latać ;)
4. Nie wierzę, że ludzie są łagodni z natury, i że każdy zasługuje na drugą szansę.
5. Czasami oszukuje samą siebie, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych.
6. Uwielbiam czytać książki, słuchać jazzu, grać na Wii oraz spacerować z Połówkiem.
7. Jestem uzależniona od miłości, internetu, blogowania i wszystkiego, co słodkie :)

Moje nominacje:
1. Bea :)
2. Bayaderka
3. Polka z Around the Kitchen Table
4. Anna-Maria z Kucharni
5. Ewelajna z Kuchni pełnej Smaków
6. Ania z Green Plumsss
7. Śliwka i Tosia z Burczy mi w Brzuchu
8. Pani Beata Lipov z Lawendowego Domu
9. Blue Megi z Rogalika
10. Atria z Ziołowego Zakątka
11. Tatter z Piekarni
12. Majka z Kalejdoskopu Kulinarnego
13. Iwonka z Escapade Gourmande
14. Kasia z Gotowanie Cieszy
15. Darsi z Kolorowego Zacisza
16. Kociaki z Koty2

Śledzę wiele blogów i gdybym tylko mogła, wyróżniłabym znacznie więcej osób. W istocie nie wiem, kto rozpoczął tę zabawę i ustanowił zasady, nie mniej bardzo mi miło, że mogę wziąć w niej udział :) Wszystkich nominowanych zapraszam do zwierzeń ;)
Pozdrawiam Was cieplutko i życzę samych sukcesów, nie tylko kulinarnych ;)

piątek, 22 lipca 2011

Kurczak po chińsku w pięciu smakach

Kupiłam z ciekawości pastę chińską "pięć smaków". Już od dawna "chodziło za mną" chińskie danie "od podstaw". Kupiliśmy kurczaka, świeże warzywa. I krok po kroku powstawała pyszna domowa chińszczyzna :) Zachęcam Was do pichcenia krok po kroku :) Przepis autorski, na 4-6 porcji
Składniki:
  • 0,5 kg piersi z kurczaka
  • 4 łyżeczki pasty chińskiej "pięć smaków"
  • 2 łyżki pasty pomidorowej (opcjonalnie)
  • 4-5 łyżek sosu sojowego
  • 2 płaskie łyżki mąki kukurydzianej
  • 1 łyżka winnego octu
  • 30 dag fasolki szparagowej (zielonej+żółtej)
  • garść grzybków mun (zalać na chwilę gorącą wodą, odcedzić, pokroić w paseczki)
  • 1 papryka czerwona/pomarańczowa
  • 1 papryczka chilli
  • 1 czerwona cebula
  • 2 marchewki
  • 2 ząbki czosnku
  • 450 ml bulionu warzywnego (na bazie ww. warzyw)
  • pieprz i papryka w proszku do smaku
  • 1/2 łyżeczki vegety (opcjonalnie)
  • oliwa
Sporządzamy marynatę: 2 łyżki mąki kukurydzianej + 5 łyżek sosu sojowego + 2 łyżki pasty pomidorowej + 1 łyżka octu + 3 łyżeczki pasty chińskiej "pięć smaków". Pierś z kurczaka kroimy w cienkie paseczki/kwadraty, zalewamy marynatą, dokładnie mieszamy, odstawiamy do lodówki (polecam marynowanie mięska 1 dzień wcześniej). Marchewkę obieramy, kroimy w plasterki. Fasolkę myjemy, odkrawamy końcówki, kroimy na pół.
Marchewkę i fasolkę zalewamy 450 ml wody, po czym gotujemy na małym ogniu doprowadzając do wrzenia (10-15 minut, aż warzywka delikatnie zmiękną). W między czasie kroimy w paseczki obie papryki. Cebulę kroimy w piórka, szklimy na oliwie, dodajemy pokrojony w kostkę czosnek.
Na patelnię dokładamy zamarynowane mięsko, smażymy, stale mieszając; marynata może przywierać do dna patelni (w razie konieczności dolewamy oliwę). Do usmażonego mięsa dodajemy warzywa: papryczki, grzybki mun oraz warzywa z bulionem. Całość mieszamy, po czym dusimy pod przykryciem przez 10 minut. Dekielek podnosimy, gotujemy kolejne ~10 minut w celu zagęszczenia sosu (część wyparuje, część wchłoną składniki).
Sos doprawiamy dodatkową łyżeczką pasty chińskiej. Osobiście doprawiłam go jeszcze pieprzem, papryką w proszku i odrobiną vegety, ponieważ początkowo wydawał mi się delikatny. Po kolejnym krótkim zagotowaniu, sos nabrał wspaniałego ostrego smaku :) Podałam na gorąco z ryżem basmati.
Jestem bardzo mile zaskoczona tym daniem. Dlaczego? Jest to moje drugie podejście do chińszczyzny, tak od początku do końca. Pierwsze, co prawda, miało kompletnie inny charakter i przyznam, że mnie nie urzekło. Z kolei to danie wyszło wspaniałe, ostre, charakterystyczne, chińskie :) Polecam pastę chińską "pięć smaków"! Łączy w sobie m.in. anyż, cynamon, goździki, imbir, cebulkę i czosnek oraz koper włoski :) Możecie ją oczywiście zastąpić chińską przyprawą "pięć smaków" w proszku. Mam nadzieję, że chociaż troszkę jestem w stanie przybliżyć Wam smak i aromat tej potrawy. Zachęcam i życzę smacznego :)

Przepis dodaję do akcji Grumków:

środa, 13 lipca 2011

Bezglutenowa pizza wiejska. Mniam :)

Kolejny bezglutenowy eksperyment kulinarny :o) Udany! Tym razem wymieszałam tradycyjną mąkę Schara do wypieków z mąką ryżową. Nigdy wcześniej "nie pracowałam" z tą mąką i frapowało mnie jej użycie. Nie żałuję i polecam. Podaję autorski przepis na pizzę o średnicy ~24cm oraz grubości 1-1.5cm
Składniki:
  • 1 szkl. mąki bezglutenowej (użyłam mix C, f.Schar)
  • 1/2 szkl. mąki ryżowej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 płaska łyżeczka gumy guar*
  • 1 łyżka cukru
  • 3/4 szkl. ciepłego mleka
  • 2 łyżki oliwy
  • 25 g świeżych drożdży
  • 5 łyżek pasty pomidorowej
  • duża szczypta bazylii w proszku
  • kolorowa papryka (u mnie 1/3)
  • pieczarki (około 12 sztuk, ilość wedle uznania ;)
  • ogórki konserwowe (7 sztuk)
  • kiełbasa (u mnie żywiecka w plastrach)
  • starty ser
Mleko podgrzewamy max. do temperatury 30°C. W miseczce kruszymy drożdże, dosypujemy po 1 łyżce cukru oraz mąki. Następnie zalewamy 1/3 ilości ciepłego mleka. Całość dokładnie mieszamy, po czym odstawiamy na kilkanaście minut, pozwalając drożdżom spokojnie pofermentować ;)
W między czasie myjemy i obieramy pieczarki, kroimy je w plasterki i wreszcie smażymy w niewielkiej ilości oliwy (ok. 5-7 minut). Paprykę oraz ogórki kroimy w cienkie paseczki (ogórek wzdłuż). W dużej misce mieszamy mąkę, sól, gumę guar, oliwę. Dodajemy zaczyn drożdżowy, mieszamy. Dolewamy pozostałość mleka oraz wsypujemy mąkę ryżową. Początkowo wszystkie składniki można wymieszać łyżką; wreszcie zagniatamy ciasto rękoma. Ciasto będzie miękkie i elastyczne, łatwo się "z nim pracuje" ;)
Z ciasta formujemy kulę. Następnie przekładamy je na środek blaszki wysmarowanej oliwą. Ciasto delikatnie wałkujemy tworząc koło (albo coś na podobę, jak u mnie :D Wierzch smarujemy pastą pomidorową (mój nowy nabytek z Marks&Spencer ;), którą kolejnie posypujemy bazylią. Wreszcie układamy składniki wedle upodobania.
U mnie wyglądało to następująco: promieniście układałam najpierw plastry kiełbaski, dalej ogórek, pomiędzy ogórek ułożyłam papryczkę; całość posypałam pieczarkami oraz tartym serem. Pizzę pieczemy w temperaturze 180°C przez 20-25 minut lub do tzw. suchego patyczka (ciasto pizzy rumieni się ;)
Podajemy gorącą z ulubionym ketchupem/sosem pomidorowym, a może czosnkowym? ;) Jaki jest Wasz ulubiony sos i smak?
Życzę udanych wypieków i smacznego :)

Ah, i jeszcze, od rana w zapętleniu ;)


*guma guar -  jest to substancja wytwarzana w sposób naturalny z nasion drzewa Cyamopsis tetragonolobus. Pełni funkcję zagęszczającą i stabilizującą. Generalnie, praca z bezglutenowym ciastem drożdżowym jest uciążliwa, ponieważ ciasto to nie "rośnie" w trakcie fermentacji tak jak tradycyjne ciasto zagniecione z mąki wysokoglutenowej, innymi słowy - pszennej/żytniej etc. Dlatego w wielu wypiekach bezglutenowych pojawia się dodatek w postaci gumy guar, nadający ciastu elastyczność oraz stabilność (ciasto nie jest tak kruche i nie rozpada się). Postanowiłam go wypróbować w drożdżowych wypiekach bezglutenowych. Na dzień dzisiejszy - nie żałuję i wręcz widzę różnicę w wypieku :)

wtorek, 12 lipca 2011

Migdałowa krajanka z malinami

Kupiliśmy mąkę migdałową :) Po czym, późnym wieczorem poszerzyliśmy bagaż bezglutenowych doświadczeń kulinarnych o migdałową krajankę. Sama migdałowa kruszonka już jest pyszna, ale ciasto z mąki migdałowej to wyjątkowo pyszna propozycja dla osób kochających migdały, w szczególności zapiekane. Podaję przepis autorski na małą blaszkę o wymiarach 17cm x 24cm
Składniki:
  • 1 szkl. mąki migdałowej
  • 1 jajko
  • 100 g margaryny
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (u nas bezglutenowy)
  • 4 łyżki cukru
  • 250 g malin
Kruszonka:
  • 60 g chłodnego masła
  • 5-6 łyżek mąki bezglutenowej (u nas f. Schar, mix C)
  • 5 łyżek cukru
  • 3-4 garści płatków migdałowych
Warto rozpocząć od przygotowania kruszonki: wszystkie składniki na kruszonkę wrzucamy do miski (masło kroimy w kostki), następnie rozcieramy za pomocą drewnianej łyżki do utworzenia charakterystycznych grudek lub szybko rozcieramy/zagniatamy ręką. Kruszonkę odstawiamy do lodówki.
W celu przygotowania ciasta również możecie posłużyć się łyżką ;) mikser jest zbędny. Margarynę kroimy w kostkę, po czym ucieramy z cukrem. Dodajemy proszek do pieczenia, wbijamy jajo, mieszamy; wreszcie dosypujemy mąkę. Całość dokładnie mieszamy uzyskując gęstą migdałową masę. Blaszkę smarujemy margaryną, obsypujemy bułką tartą.
Następnie na jej powierzchni rozkładamy ciasto za pomocą łyżki (masa może kleić się do łyżki). Rozkładamy maliny (pokroiłam swoje w poprzek), posypujemy migdałową kruszonką (wierzch warto posypać dodatkową garścią migdałów ;). Ciasto pieczemy w 180°C przez 50-60 minut, lub do wyraźnie rumianej kruszonki :)
Wyszło pycha migdałowo-malinowe. Oboje z Szymonem uwielbiamy krajanki, dlatego krajanki nigdy dość :D Właśnie jem ostatni kawałek i zbieram okruszki. Polecam i życzę smacznego :) O! Już nic nie ma... :)

Przepis dodaję do akcji:
W malinowym chruśniaku
 Ps. Ciasto spokojnie można przygotować w wersji glutenowej, z mąki pszennej :)

niedziela, 10 lipca 2011

Zupa cukiniowo-czosnkowa. Wycieczka do Oliwy :)

Już od dobrego tygodnia otwierałam lodówkę, a stamtąd patrzyły na mnie smutnym wzrokiem... cukinie! :) Cieszyły się niezmiernie, gdy je myłam i kroiłam w kosteczki, aż wreszcie wylądowały w zupie! A kiedy je miksowałam, oszalały z radości hehe Wreszcie nastąpił krótki żywot ich przetworzenia, gdyż zupa wyszła nieziemsko dobra. Zdziwiło mnie to tym bardziej, gdyż oprócz inspiracji połączenia cukinii z czosnkiem, reszta pozostaje autorska ;) Na 4 małe miseczki
Składniki:
  • 2 średnie cukinie
  • 1 główka czosnku
  • 1/2 czerwonej cebulki (może być biała)
  • 25 g masła
  • 2-3 szczypty imbiru
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • dużo pieprzu :)
  • 2 płaskie łyżeczki vegety
  • 1 liść laurowy
  • dużo siekanej pietruszki
  • 1.25 litra wody

Cebulkę oraz ząbki czosnku drobno siekamy. Masło roztapiamy na patelni (uwaga, szybko się pali), po czym szybciutko dorzucamy czosnek i cebulkę. Warzywa smażymy do miękkości. W między czasie gotujemy wodę z łyżeczką soli. Cukinie myjemy, kroimy w kostki. Do wrzącej wody wrzucamy kolejno: usmażone cebulkę i czosnek, mieszamy, pokrojone cukinie, mieszamy. Cukinie zajmują znaczną część objętości garnka, ale nie martwmy się, zmięknie i siądzie. Dorzucamy listek laurowy, łyżeczkę vegety, trochę pieprzu i dużo siekanej pietruszki. Garnek przykrywamy dekielkiem i gotujemy około 30 minut.
Kiedy cukinia będzie na tyle miękka, że będzie można ją "kroić" łyżką, warzywa wyciągamy za pomocą łyżki cedzakowej i miksujemy w blenderze (zupkę cały czas trzymamy na średnim ogniu). Zmiksowane warzywa z powrotem przelewamy do zupy, mieszamy. Gotujemy kolejne 10 minut, przy czym dosypujemy imbir, drugą łyżeczkę vegety (wedle uznania) oraz doprawiamy pieprzem.
Podajemy gorącą z grzaneczkami lub drobnym makaronikiem. Wyszła pyszna! Smak czosnku lekko przełamany smakiem cukinii. Ah, tę zupkę trzeba po prostu zrobić :) Polecam gorąco!

Przepis dodaję do akcji (nawiązując do akcji Peli - zupka polska ;)

Cukinia 2011Trzeci Letni Festiwal Zupy

Ps. A tymczasem, wczoraj nastała piękna pogoda :) W związku z czym pojechaliśmy do Gdańska, do Oliwy. Co najmniej rok mnie tam nie było... Wspaniale jest pospacerować zielonymi alejkami, napawać się słonkiem i poszpiegować kaczki :> Poniżej wspomnienia :)
Alejki w Parku Oliwskim, 09.07.2011
Oliwskie kaczuchy - bliskie spotkanie :D 09.07.2011
Powstała cała sesja kaczek :D Te pewnie zastanawiały się, co ta obłąkana kobieta od nich chce i dlaczego w kółko pstryka im zdjęcia... No ale skoro tak pięknie pozowały, raz oczko puściły, raz główka w lewo, raz w prawo, szyjkę pokazały... ulalala zdolniachy ;) Pozdrawiam Was ciepło!

czwartek, 7 lipca 2011

Spaghetti z kiełbaskami w sosie pomidorowym

To nie jest spaghetti dla zabieganych. Owszem, makaron gotujemy kilkanaście minut i po krzyku. Ale dzisiaj poświęcamy więcej czasu na sos, dlatego warto mieć kilka dodatkowych prac w zanadrzu ;) Dzisiaj dopieszczamy szczegóły: wolno smażymy kiełbaski, kąpiemy je w mleku oraz bulionie, sos zaś doprawiamy płynnym miodem koloru złota. Ilość sosu wystarczy na 3-4 porcje :)
Składniki:
  • makaron spaghetti (u nas bezglutenowy)
  • 1 puszka pomidorów w całości
  • 1 laska kiełbasy (u mnie podwawelska)
  • 3-4 małe kiełbaski chorizo (można zastąpić jakimiś ostrymi kiełbaskami)
  • 1/2 czerwonej cebulki (lub 1 mniejsza)
  • 5 ząbków czosnku
  • 4-5 świeżych liści bazylii
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1 płaska łyżka rozmarynu
  • 2 łyżeczki pietruszki (u mnie suszona, chociaż posiekana świeża będzie o niebo lepsza)
  • 2 liście laurowe
  • 4 łyżki miodu
  • 1/3 szkl. mleka
  • 3/4 szkl. bulionu (u mnie z braku laku z kostki; można zastąpić dobrym winem)
  • oliwa
  • pieprz oraz papryka do smaku
  • tarty ser do posypania spaghetti
Kiełbaski kroimy w pół-krążki (chorizo uprzednio obieramy ze skórki), po czym podsmażamy w niewielkiej ilości tłuszczu na patelni, mieszając co jakiś czas. Usmażone kiełbaski zalewamy mlekiem. Mieszamy, smażymy pozwalając kiełbaskom chłonąć mleko. Kiedy biały płyn zacznie znikać z patelni, a krążki kiełbaski wesoło zaskwierczą, zalewamy je bulionem (u mnie 3/4 szkl. wody + 1/2 kostki), dodajemy liście laurowe, 1 łyżeczkę pietruszki. Całość podgrzewamy na średnim ogniu, aż do wsiąknięcia/wyparowania bulionu. Usmażone kiełbaski odstawiamy.
Cebulkę i czosnek obieramy, siekamy w kostkę, po czym szklimy na drugiej patelni. Pomidorki miksujemy blenderem, dodajemy łyżkę rozmarynu. Otrzymany przecier pomidorowy dolewamy do cebulki i czosnku, mieszamy. Dodajemy łyżeczkę pietruszki, mieszamy, podgrzewamy do wrzenia. Wreszcie wlewamy kilka łyżek miodu, stale mieszając. Doprawiamy pieprzem oraz papryką. Na koniec dodajemy usmażone kiełbaski.
Całość dokładnie mieszamy, podgrzewamy kolejne kilka minut. Otrzymany sos będzie słodko-pikantny. Ponieważ jednak z sosem kontrastują słone kiełbaski chorizo, może on wydać się Wam lekko słony. Makaron gotujemy zgodnie z przepisem podanym na opakowaniu, który następnie podajemy z gorącym sosem i kiełbaskami. Całość posypujemy tartym serem, zdobimy bazylią.
Smacznego!
Ps. W zeszłym tygodniu przeczytałam wyjątkową książkę. Kiedy przeszukiwałam w bibliotece regały za książką lekką i idealną na niepogodę, znalazłam "Szkołę niezbędnych składników" Ericy Bauermeister.
Opowiada ona o losach Lillian, jej fascynacji nad łączeniem smaków tak, by potrafiły zmieniać nasz nastrój. Mając zaledwie kilka lat, Lillian traci ojca. Jej matka z trudem wraca do rzeczywistości, o ile w ogóle wraca... Zatraca się bowiem w czytaniu książek na tyle, że zaczyna tracić kontakt z córką, ze światem, przez co jej obowiązki przejmuje mała Lillian. Dziewczynka chcąc "odzyskać" mamę, za pomocnymi radami właścicielki pobliskiego sklepiku, zaczyna gotować tak, by oczarować matkę smakiem, zapachem i oderwać od książek. Czy jej się uda? ;)
Oprócz losów głównej bohaterki, poznajemy również losy jej uczniów. W wieku 30tu paru lat prowadzi ona bowiem warsztaty kulinarne. W trakcie jednego spotkania bohaterowie powieści przygotowują spaghetti z kiełbaską :) To właśnie ona "kąpie" kiełbaski w mleku :) Stąd pomysł na dzisiejsze spaghetti. W oryginale znajduje się również wino, jednak osobiście nie przepadam za jego dodatkiem w głównych daniach. Zawartość niektórych składników oraz ich ilość jest autorska. Nie mam pojęcia, jak smakował sos pomidorowy Lillian... Ale wiem, że moja dzisiejsza twórczość nie zawiodła mnie ;-) No, może oprócz wyjątkowo słonych kiełbasek chorizo, ale to już inna bajka. Pozdrawiam Was ciepło!

Przepis dodaję do akcji:
VIVA la pasta! 2

niedziela, 3 lipca 2011

Krucha krajanka z borówkami pod migdałową pierzynką

Kucharz: mój przyszły mąż :-) Pomocnik: ja. Deser: kruche ciasto z borówkami pod kruszonką w towarzystwie migdałów oraz wiórek kokosowych. Brzuszki: pełne. Serduszka: szczęśliwe. Cieszę się, że mogę podzielić się z Wami moją wczorajszo/dzisiejszą radością. Oryginał znajdziecie na bbcgoodfood. Zmieniliśmy mąkę, owoce i troszkę bieg wydarzeń. Na blaszkę o wymiarach 30cm x25cm
Składniki:
  • 250 g mąki bezglutenowej (użyliśmy mix.C f. Schar)
  • 200 g margaryny (w oryginale masło)
  • 280 g białego cukru
  • 2 jajka
  • 1.5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4-5 łyżek wiórków kokosowych
  • 4-5 łyżek posiekanych płatków migdałowych + 5 łyżek na wierzch
  • 250 g borówek (w oryginale 350 g malin)
Borówki płuczemy pod bieżącą wodą, odstawiamy aby przeschły. Płatki migdałów siekamy. W misce mieszamy mąkę, cukier, proszek do pieczenia, 4 łyżki posiekanych migdałów. Pozostałą część migdałów odkładamy. Do suchej mieszaniny dodajemy pokrojoną w kostkę margarynę (lub masło), po czym rozdrabniamy je w mącznej mieszaninie za pomocą drewnianej łyżki (lub szybko rozcieramy ręką) tworząc kruszonkę. Pobieramy 1/3 kruszonki, odstawiamy. Do pozostałych 2/3 ciasta wbijamy 2 jajka. Następnie mieszamy drewnianą łyżką pozwalając składnikom na jednolite połączenie się (mogą pozostać grudki, ważne aby suche i mokre składniki wymieszały się).
Ze sceptycyzmem patrzyłam, jak sucha masa powoli "wsiąka" jajka. Ku mojemu zaskoczeniu, po chwili Szymonowego mieszania otrzymaliśmy jednolitą i gęstą masę :)
Blaszkę smarujemy margaryną, wykładamy papierem do pieczenia (lub obsypujemy bułką tartą/mąką). Do blaszki przekładamy masę, rozsmarowujemy ją równomiernie (otrzymamy cienką warstwę). Następnie na całej powierzchni ciasta rozsypujemy wiórki kokosowe (wchłoną ewentualny nadmiar soku z owoców), wreszcie borówki (można rozsypać 2/3 borówek; pozostałą 1/3 owoców można dodać na 15 minut przed końcem pieczenia).
My rozsypaliśmy wszystkie owoce od razu, po czym posypaliśmy je kruszonką. Ciasto pieczemy w temperaturze 180°C przez 60-70 minut, na kratce, na 2 stopniu od dołu piecyka (o ile dobrze pamiętam, wykorzystałam tu radę Bei ;) Po upływie 50 minut delikatnie otwieramy piecyk, wierzch ciasta posypujemy resztką posiekanych migdałów, piecyk szybko zamykamy i dopiekamy przez około 15 minut.
Nasze bezglutenowe ciasto jak zwykle bało się zarumienić, ale kiedy wreszcie nabrało troszkę koloru, wyłączyłam piecyk, ciasto ostudziliśmy. Podaliśmy lekko cieplutkie. Uwaga: bardzo kruszy się w dniu upieczenia. Drugiego dnia kruszy się mniej i zdecydowanie mniej go zostaje :P Bardzo gorąco polecam Wam to ciasto. Przygotowuje się je szybko, troszkę piecze, a potem bardzo szybko znika. Jest słodkie. Uwielbiam w nim smak podpieczonych migdałów. No, to ja zmykam po kawałek i życzę Wam udanej niedzieli ;-)

piątek, 1 lipca 2011

Zupa Rybaka. W chłodny letni dzień

Co najmniej rok temu miałam okazję poznać smak prawdziwie pysznej zupy rybnej! Oryginał znajdziecie w Barze Przystań w Sopocie, restauracja z widokiem na morze, przepełniona nie tylko wspaniałymi zapachami, ale i smakoszami owoców morza w różnym wydaniu. Od pamiętnego dnia próbujemy ugotować naszą zupę rybaka. Za każdym razem dodajemy czegoś więcej lub mniej, raz trzemy warzywa, raz kroimy w kostkę. Zawsze wychodzi rewelacyjna. Podaję przepis na ok. 5 litrów zupy :-)
Składniki:
  • mix ryb: 1 panga, 3 sole, 3 tilapie (filety można zamieniać innymi rodzajami, ale zawsze starajcie się gotować tę zupę z kilku rodzajów ryby)
  • 3.5 litra wody
  • 2 małe cebulki lub jedna duża
  • 5-6 marchewek
  • 1 pietruszka
  • kilka ziemniaków średniej wielkości (co najmniej 5-6)
  • ćwiartka selera
  • 6 ząbków czosnku
  • ziele angielskie (ilość wedle uznania; osobiście sypię dużo)
  • liście laurowe (co najmniej 5)
  • 2 kostki rosołowe (wiem, że wielu z was jest ich przeciwnikiem, dlatego możecie zastąpić bulionetką albo pominąć, aczkolwiek uprzedzam, że bardzo poprawiają smak zupy)
  • 2 płaskie łyżeczki vegety (opcjonalnie)
  • 3-4 łyżki koncentratu pomidorowego
  • sól i dużo pieprzu
Do garnka wlewamy około 3-4 litry wody, wsypujemy 1,5 łyżeczki soli, podgrzewamy na małym ogniu. Wszystkie warzywa obieramy ze skórki, po czym kroimy w kostkę. W jaką - wybór pozostawiam już Wam :-) Niektórzy z Nas bowiem preferują duże kostki warzyw w zupie, inni mniejsze (tylko nie za małe, żeby się nie rozgotowały!). Warto zostawić sobie 1 marchewkę i zetrzeć ją na tarce, tak dla urozmaicenia ;-) Cebulkę i czosnek również siekamy w kostki.
Pokrojone warzywa wrzucamy do ciepłej wody, dodajemy liście laurowe oraz ziele angielskie. Wywar gotujemy na średnim ogniu, aż do miękkości warzyw. W powietrzu zaczynają unosić się wspaniałe zapachy ziela angielskiego z liściem laurkowym, które uwielbiam! W między czasie ryby kroimy w większe kostki (warto dodawać rybkę na wpół rozmrożoną, albo rozmrożoną; osobiście zalewam zamrożone ryby zimną wodą i czekam, aż znaczna część lodu roztopi się). Do wywaru dodajemy 2 rozdrobnione kostki rosołowe lub bulionetkę, mieszamy.
Kiedy warzywka będą wreszcie miękkie, dodajemy pokrojone rybki, mieszamy. Zupę doprawiamy duża ilością pieprzu (ja zawsze dodaję jeszcze 1-2 płaskie łyżeczki vegety). Po upływie ~10 minut (lub gdy rybka będzie już miękka i ugotowana) do zupy dodajemy 3-4 łyżki koncentratu pomidorowego, mieszamy. Gotujemy kolejne kilka/naście minut. Podajemy gorącą z chlebkiem (najlepiej z grzankami posmarowanymi masełkiem i startym czosnkiem mmmm wspaniałe!).
Jest to rewelacyjna, rozgrzewająca zupa. Lipiec zaczął się deszczowo i zimno, jak na dzisiejszy dzień - zupa w sam raz. Warto nie oszczędzać ani na liczbie warzyw, ani tym bardziej na ilości filetów rybnych. Zupa rybaka musi być treściwa, warzywno-rybna. Gotujcie! Jestem pewna, że jej smak i unoszący się w powietrzu aromat spodobają się zarówno Wam, jak i Waszym domownikom ;-)

Przepis dodaję do akcji Peli (dodaję, że zupka oczywiście polska ;) wręcz bałtycka :D
Trzeci Letni Festiwal Zupy
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Kabka & Bodwick © 2010-2014