Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarty i ciasta kruche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarty i ciasta kruche. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 maja 2014

Mazurek bezglutenowy 2

Zapewne zapomnieliście już smak przysmaków wielkanocnych. I ja przygotowuję aktualnie dania z nowalijek. Ale chciałabym podzielić się z Wami jednym wielkanocnym przepisem, który powtórzyłam na początku maja - mazurkiem bezglutenowym. Przygotowując sernik w Wielką Sobotę zostało mi trochę kruchego ciasta ze spodu, z którego zrobiłam wielkanocny mazurek. Nie miałam czasu na fotografowanie, dlatego wróciłam do przepisu niedawno. Polecam go wszystkim będącym na diecie bezglutenowej. Podaję autorski przepis na 2 mazurki o średnicy 20 cm.

sobota, 10 sierpnia 2013

Skubaniec z rubinami

Jest to mój pierwszy pleśniak w tym roku, pierwszy ze świeżą czerwoną porzeczką. Nietypowy, ponieważ tylko na bazie jasnego ciasta. Kruche ciasto przełożone kwaśną porzeczką i pianką z bezy. Masz ochotę? Podaję przepis na blaszkę o średnicy min. 22 cm (polecam użycie blaszki o średnicy 26 cm, chociaż nadmiar ciasta można zamrozić).
Składniki:
  • 3 szkl. mąki bezglutenowej (użyłam mix. C, f. Schar)
  • 3/4 kostki masła
  • 4 jajka
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 łyżki cukru
  • 1 op. cukru waniliowego (opcjonalnie)
  • 3/4 szkl. cukru do bezy
  • 0,5 kg czerwonej porzeczki
Mąkę z proszkiem, cukier rozsyp na stolnicy tworząc charakterystyczny dołek. Wbij 3 żółtka i 1 całe jajko. Dodaj pokrojone w kostkę masło. Całość zagniataj, aż do uzyskania jednolitej konsystencji. W przypadku kruchych ciast glutenowych 3 żółtka w zupełności wystarczą. Natomiast w bezglutenowych ciastach kruchych białko dodatkowego jajka wydaje mi się być niezbędne w celu związania mąki z pozostałymi składnikami. Ciasto włóż do woreczka, schładzaj w zamrażalniku przynajmniej 30 minut.
W między czasie wymyj porzeczki, pozrywaj owoce z gałązek. Blaszkę wysmaruj w kilku miejscach margaryną, wyłóż papierem do pieczenia (koniecznie). Białka ubij na sztywną pianę, dodając w trakcie ubijania 3/4 szkl. cukru. Pożądana jest gęsta, sztywna masa, jak na bezę.
Schłodzone ciasto podziel na 3 części. Pierwszą część zetrzyj na tarce o grubych oczkach, aby porządnie przykryć spód blaszki. Następnie rozłóż owoce porzeczki, zostawiając kilka do podania. Owoce przykryj drugą porcją ciasta, po czym rozłóż pianę z białek.
Wreszcie na wierzchu zetrzyj trzecią warstwę ciasta. Nadmiar ciasta kruchego możesz zamrozić. Ciasto piecz w nagrzanym do 180°C piekarniku przez 45-60 minut, aż wierzch ciasta wyraźnie się zarumieni. Warto podłożyć pod blaszkę drugą, ponieważ zapiekane w cieście owoce puszczają sok, który może przybrudzić piecyk. Ciasto podawaj schłodzone lub letnie. Smacznego!
Niektórzy nazywają go skubańcem. Mimo, że tak wielu z Wam kojarzy się z domem, mnie wręcz przeciwnie. Nie pamiętam, aby ktoś u nas stawiał go na stole.
I ja rzadko piekę pleśniaka. Ponieważ wszyscy w domu kochają to co słodkie, jeśli go piekę to przeważnie z dodatkiem dżemu zamiast kwaśnych owoców.

Ale jak można było przejść obojętnie obok tych wspaniałych czerwonych porzeczek?! Bywam słaba ;-)

piątek, 18 maja 2012

Pleśniak z rabarbarem

Rabarbarek kwitnie. Cieszą mnie te czerwono-różowe ogonki liściowe :-) Chociaż w pleśniaku dotychczas stosowałam porzeczki, dostępny obecnie rabarbar dobrze współgra ze słodką warstwą bezy oraz dwukolorowym ciastem. Podaję autorski przepis na blaszkę o średnicy 20 cm (każdy z Was zapewne ma jakiś przepis na pleśniaka, wykorzystajcie go śmiało, podmieniając tylko owoce tym czerwonym warzywem)
Składniki:
  • 2 szkl. mąki pszennej
  • 3/4 szkl. cukru + 1 łyżka
  • 3/4 kostki margaryny
  • 3 jajka
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 czubata łyżka dobrego kakao
  • 30 dag rabarbaru
  • 1 op. cukru waniliowego, opcjonalnie
  • 1 łyżka wody, opcjonalnie
Żółtka oddziel od białek, białka w misce schowaj do lodówki. Na stolnicy rozsyp mąkę tworząc charakterystyczny dołek, wlej żółtka, dodaj posiekaną schłodzoną margarynę, proszek do pieczenia, oraz jeśli lubisz słodsze ciasta cukier waniliowy (pominęłam). Całość szybko zagnieć. W razie potrzeby dolej łyżkę wody, aby móc całkowicie zagnieść ciasto.
Ciasto podziel na 2 nierówne części. Mniejszą część (patrząc na kulkę ciasta mieści się w objętości 1/3) zagnieć z rozsypanym kakao. Obie części ciasta włóż do woreczka foliowego, schłodź w zamrażalniku przez minimum 1 godzinę, aż ciasto będzie twarde.
W między czasie wymyj rabarbar, przytnij końcówki łodyg, po czym drobno pokrój. Warzywa wsyp do miski, zasyp 1 łyżką cukru, wymieszaj, odstaw.
Spód blaszki wyłóż papierem do pieczenia lub wysmaruj margaryną i obsyp bułką tartą. Schłodzoną jasną kulę ciasta podziel na dwie równe części, po czym jedną z nich szybko zetrzyj na tarce opuszczając na spód blaszki.
Następnie ciasto pokryj scukrzonym rabarbarem, który z kolei przykryj warstwą startej części kakaowej.
Białka ubij na sztywno, pod koniec ubijania dodawaj stopniowo cukier, nie przestając miksowania. Powinieneś otrzymać gęstą, sztywną masę. Polej nią warstwę kakaową, po czym przykryj białka warstwą startego jasnego ciasta. Piecz w temperaturze 180°C przez 40-55 minut.
Przed zdjęciem obręczy, odkrój brzegi ciasta od blaszki - przede wszystkim upieczona beza spod zewnętrznej warstwy ciasta przyklei się do blaszki. Podawaj ostudzone. Smacznego!

Ciasto jest wyraźnie kwaskowe. Dlatego uprzedzam o tym łasuchów słodkich wypieków. Myślę, że możecie również dodać cukier waniliowy lub łyżkę cukru do samego ciasta w trakcie wyrabiania, albo zasypać owoce większą ilością cukru. W najgorszym razie, zrezygnować z wypieku ;-)
Rabarbar ma swój kwaskowy urok. Wiem, że są wśród Was jego wierni fani. Póki co, zajadam się tym ciastem czytając namiętnie 3 książki na raz. Tak, wiem, to brzmi dziwnie :-) Jak dla mnie, to kompletna nowość. Ale o tym już wkrótce.
Pozdrawiam Was ciepło! 

Przepis dodaję do akcji:

Ps. Minęło 1,5 tygodnia rehabilitacji. Wczoraj chodziłam jak nakręcona. Rano wizyty w szpitalu, w domu sprzątanie, pranie ręczne z ćwiczeniem ręki, półgodzinne zagniatanie ciasta (to ostatnie najbardziej mnie drażniło, ponieważ dopiero w niewielkim stopniu wykręcam nadgarstek :(

Cały wczorajszy dzień zakończyłam bólem chorej ręki. W nocy doszedł ostry, przeszywający ból przy jakimkolwiek ruchu, co po 6 rano poskutkowało pozostaniem w domu i pominięciem porannej rehabilitacji.

Opuchnięta, ze świeżo zagojonym złamaniem, chyba przesadziłam z ćwiczeniami. Kto by pomyślał, że połamanie w okolicy nadgarstka powodujące jego kompletne usztywnienie i wykręcenie, będzie tak upierdliwe. Zrozumie tylko ten, kto tego doświadczył. Dobrze, że wreszcie mogę coś piec. I chociaż trwa to nieziemsko długo - warto :-)

niedziela, 18 września 2011

Tarta ze śliwkami na cieście francuskim

Śliwki królują, a w lodówce zalega ciasto francuskie. Moją pierwszą myślą były szybkie ciastka z owocami, drugą natomiast tarta. Prawdę pisząc wystarczą ciasto, śliwki i trochę cukru. Kapryśnie dorzuciłam miodówkę, miód i kardamon. Następnym razem pominę alkohol, ponieważ za bardzo topił śliwki, w związku z czym spód ciasta był wilgotny. Jeśli jednak komuś to nie przeszkadza, zapraszam na tartę o średnicy 25 cm
Składniki:
  • 1 op. ciasta francuskiego (275 g)
  • 350 g śliwek (lub więcej :)
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka miodówki (można pominąć)
  • 3 łyżki cukru
  • 1/2 płaskiej łyżeczki kardamonu
  • 1 jajko
Blaszkę smarujemy margaryną, obsypujemy bułką tartą, po czym wykładamy ją ciastem francuskim pozostawiając 2 cm za foremką. Brzegi tarty rolujemy, następnie dekoracyjnie formujemy ściskając ciasto między kciukiem a palcem wskazującym. Spód tarty nakłuwamy widelcem.
Śliwki myjemy, pestkujemy, zasypujemy cukrem, miodem, oraz kardamonem wymieszanym z miodówką (ponieważ eksperymentowałam z miodówką, dałam jej więcej i żałuję: śliwki bardziej pływały aniżeli zapiekały się, a spód ciasta był wilgotny; dlatego nie przesadzajcie z miodówką, można ją nawet pominąć). Następnie scukrzone owoce przekładamy na spód tarty. Brzegi zaś smarujemy rozmąconym jajkiem.
Pieczemy w temperaturze 190-200°C przez 35-40 minut, aż ciasto mocno się zarumieni. Śliwki powinny się spiec niż topić w miodowym płynie, w przeciwnym razie należy odlać nadmiar płynu za pomocą łyżki. Na spodzie ciasta zaś mogą pojawiać się pęcherze powietrza, które przekłuwamy po prostu widelcem. Dużym atutem tego ciasta jest szybkość i łatwość przygotowania. Polecam podawać z bitą śmietaną. Smacznego!

Przepis dodaję do akcji:
Akcja Śliwka 2011

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Bezglutenowe tartaletki z jagodami

Ponad tydzień temu odwiedziłam las. Zabrałam puste pudełko z granatową przykrywką. Wróciłam z pełnym, chociaż mówili, że "teraz jagód już nie ma...".  Tartaletki piekłam dokładnie tydzień temu i cieszę się, że wreszcie tutaj dotarły :o) Podaję przepis autorski na 6 tartaletek o średnicy ~7cm.
Składniki:
  • 100 g mąki bezglutenowej (użyłam mix.C, f.Schar)
  • 4 płaskie łyżki mąki migdałowej
  • 2 płaskie łyżeczki gumy guar
  • szczypta soli
  • 1 jajko
  • 70 g masła
  • 2-3 łyżki wody
  • jagody (zużyłam ok. 12 łyżek)
  • 2-3 łyżki cukru
  • 1 dodatkowa łyżka mąki do zasypania jagód
Obie mąki rozsypujemy na stolnicy tworząc charakterystyczny dołek, w który wbijamy jajko. Dodajemy gumę guar, sól, pokrojone w kostkę masło. Ciasto szybko zagniatamy, w razie potrzeby podsypujemy mąką lub dolewamy odrobinkę wody. Ciasto chłodzimy w lodówce min. 30 minut. Jagody zasypujemy cukrem oraz łyżką mąki, mieszamy. Foremki smarujemy margaryną, obsypujemy bułką tartą.
2/3 części schłodzonego ciasta wałkujemy na grubość ~3-5 mm, po czym wylepiamy nim foremki (polecam delikatne -ciasto bezglutenowe ma tendencję do rwania się- podkładanie foremek pod warstwę ciasta, po czym dociskanie go do brzegów foremki). W każdej foremce nakłuwamy (ale nie przekłuwamy ;) ciasto widelcem w kilku miejscach. Następnie, do każdej tartaletki nakładamy po 2 łyżki przygotowanych wcześniej jagód. Wałkujemy pozostałą 1/3 część ciasta, tniemy na cieniutkie paseczki, po czym tworzymy kratkę na wierzchu każdej z tartaletek (polecam przekładanie paseczków za pomocą szerokiego noża ;)
Zewnętrzną część ciasta smarujemy wodą, posypujemy cukrem. Pieczemy w temperaturze 180°C przez 20 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do 160°C i dopiekamy kolejne 20 minut. Podajemy jeszcze ciepłe z kleksem bitej śmietany.
Po raz kolejny jestem przemile zaskoczona działaniem gumy guar ;) Dzięki niej, otrzymałam faktycznie kruche ciasto bezglutenowe :) Niemożliwe stało się możliwe :) Nie jest sypkie i nie rozpada się :) Jupi! Ucieszyły nie tylko mnie, ale i Szymona :o) Smacznego!

Ps1. Bardzo dziękuję za wyróżnienia One Lovely Blog Award shinju, Loriel i Mnemonique. Pierwsze dostałam od Maggie, i tutaj - klik, znajdziecie kilka słów o mnie :) Dziękuję dziewczyny!

Ps2. Kiedy wróci słońce?

Ps3. Dzisiaj z kolei robiłam Ratatouille. Zapraszam wkrótce :)

niedziela, 15 maja 2011

Ciasto rabarbarowe z truskawkami

Rabarbarowanie trwa :-) Ja zaczynam je poniższym przepisem bezglutenowym. Ciasto bezglutenowe z reguły jest kruche. Kruche ciasto bezglutenowe jest mega kruche ;-) Kwasówka rabarbaru wyważona słodyczą truskawek i cukru. Najlepiej smakuje posypane cukrem pudrem oraz w towarzystwie ubitej kremówki. Podaję przepis na blaszkę o wymiarach 20 cm x25 cm.
Składniki:
  • 250 g mąki bezglutenowej plus do podsypywania (użyłam Schara mix C)
  • 125 g masła lub margaryny
  • 2 jajka
  • 5 łyżek cukru
  • 1 op. cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 100 g cukru (do owoców)
  • 25 dag truskawek
  • 30 dag ogonków liściowych rabarbaru
  • cukier puder do posypania
Mąkę rozsypujemy w dużej misce/lub na stolnicy, dodajemy pokrojoną w kostkę margarynę, 5 łyżek cukru, wbijamy jajka. Przyznam, że próbowałam zagnieść ciasto z 1 jajkiem, jednak jedno jajo nie za bardzo chciało skleić mąkę bezglutenową z pozostałymi składnikami. Często zdarzają się w kuchni takie hocki klocki, czegoś okazuje się za mało, czegoś za dużo, ale ważne by nie zwariować i próbować dalej. Dlatego próbuję dalej ;-) Całość szybko zagniatamy otrzymując jednolitą masę.
Jeśli używamy margarynę, ciasto chłodzimy przez godzinę w zamrażalniku. Natomiast w przypadku użycia masła wystarczy pół godziny (po godzinie możecie otrzymać kamyczek ciastowy).
Owoce myjemy, truskawki pozbawiamy szypułek, po czym kroimy w plasterki. Rabarbar (można go obrać, wedle uznania) kroimy w kostki. Owoce mieszamy w misce, przy czym dodajemy cukier waniliowy, cynamon i 1/2 szkl. białego cukru.
Blaszkę smarujemy margaryną, obsypujemy bułką tartą. 2/3 schłodzonego ciasta trzemy na tarce o grubych oczkach. Starajmy się wykonać to zadanie wyjątkowo sprawnie, gdyż ciasto pod wpływem temperatury naszych rąk zacznie mięknąć i stawiać opór na tarce ;-) Przynajmniej ja miałam takie przeboje z moim ciastem bezglutenowym :P Pozostałą 1/3 ciasta wkładamy do zamrażalnika. Na warstwę ciasta układamy scukrzone owoce, po czym przykrywamy je pozostałą 1/3 startego, schłodzonego ciasta. Starajmy się zetrzeć ciasto w miarę równomiernie, co zapobiegnie zbędnemu wysuszeniu owoców w trakcie pieczenia.
Ciasto pieczemy przez godzinę, aż do delikatnego zarumienienia w temperaturze 180°C. Nie oszukujmy się, nie będzie tak samo rumiane jakbyśmy piekli glutenowe, dlatego warto sprawdzić stan upieczenia ciasta patyczkiem już po upływie około 50 minut (suchy patyczek = upieczone ciacho).
Ostudzone ciasto posypujemy cukrem pudrem. Ze względu na kwaskowy smak rabarbaru, obawiałam się troszkę smaku ciasta. Na szczęście truskawki były słodkie, a kwasowość rabarbaru wyważyła ilość cukru.

Przepis dodaję do akcji:

Dla ciekawych:

Wiecie, że rabarbar to warzywo? Muszę przyznać, że nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. Rabarbar kojarzy mi się z dzieciństwem. Moja Mama uwielbia robić kompoty, potrafi wyczarować pyszny smak z różnych owoców/warzyw. Zdarzało się również, że robiła kompot z rabarbaru. Wracając do samej byliny, zjadamy tzw. ogonki liściowe w kolorach zieleni, różu, czy wreszcie czerwieni, o miąższu zielonym bądź różowym, które są bardzo bogate w witaminę C. Spożywanie rabarbaru wiąże się zarówno z pozytywnym, jak i negatywnym wpływem na nasz organizm. Jest niskokaloryczny, bogaty w garbniki, węglowodany, pektyny, kwasy organiczne, żywice, zawiera sporo witamin oraz soli mineralnych, m.in. wspomnianą witaminę C, witaminy z grupy B, karoten, wapń, potas, magnez, żelazo i inne. Rabarbar należy do roślin leczniczych. Jadać go powinny osoby walczące z otyłością (pobudza wydzielanie soku żołądkowego oraz żołci, dzięki czemu przyspiesza przemianę materii), zaburzeniem perystaltyki jelit (tzw. atonia jelit, rabarbar działa przeczyszczająco). Ponadto poprawia apetyt i łaknienie. Mimo to, nie wolno zjadać go za dużo. Dlaczego? Zawiera bowiem spore ilości kwasu szczawiowego, który jest jednym z dwóch, obok hiperkalciurri, najważniejszym czynnikiem kamicotwórczym. 
Kwas szczawiowy wchodząc w reakcję z jonami wapnia tworzy krystaliczny szczawian wapnia w postaci białego osadu. Związek ten jest usuwany z naszego organizmu (ponieważ nie wchłania się), w związku z tym powoduje zagrożenie odkładania się w kanalikach nerkowych, tworząc kamienie nerkowe. Faktem oczywistym zatem jest, iż osoby chorujące na kamicę lub mające jakiekolwiek problemy z nerkami, również chorujące na artretyzm,  nie powinny spożywać rabarbaru. Wszystkich pozostałych zachęcam do spożywania rabarbaru.  

piątek, 29 kwietnia 2011

Mazurek bezglutenowy z kajmakiem

Czas biegnie nieubłaganie szybko. Dopiero co piekłam kruche ciasto na mazurek wielkanocny. Dopiero co odbyło się 7 dni temu... Ciasto w wersji bezglutenowej przerasta mnie. I chociaż bardzo ciężko się je zagniata, następnie wałkuje, a kiedy wreszcie upiecze - kruszy się nieziemsko, piekę je. Zrozumie mnie każdy, kto jest lub ma bliskiego sobie bezglutka. Jego radość i apetyt uświadamiają mi, że tak naprawdę nie szkodzi, że ciasto wręcz pęka/kruszy się w rękach. Wyszły mi dwie okrągłe blaszki o średnicach 20 cm oraz 23 cm. Myślałam nawet, że będzie za cienkie, lecz w obliczu kruchości jest ok. Przynajmniej wystąpiła przewaga kajmaku i bakalii nad ciastem :P
Składniki:
  • 170 g masła
  • 200 g mąki bezglutenowej (użyłam f. Schar; można zastąpić tortową lub krupczatką)
  • 50 g cukru pudru
  • 3 żółtka
  • 1 jajko (wpadło przez przypadek :P można pominąć)
  • szczypta soli
  • 1 puszka kajmaku + kilka łyżek mleka
  • bakalie (użyłam: żurawinę, skórkę pomarańczową, płatki migdałów, suszone morele oraz śliwki)
Rozsypujemy mąkę formując charakterystyczny dołek, w który wbijamy żółtka. Ciasto przygotowywałam rano tuż po śniadaniu i chyba jeszcze byłam śpiąca, ponieważ po oddzieleniu białka od żółtka, białko trafiło na stolnicę a żółtko do kubeczka :D Stąd 1 całe jajko w przepisie, które oczywiście można pominąć. 
Masło kroimy w kawałki, można też posiekać. Dosypujemy cukier puder oraz szczyptę soli. Zagniatamy szybko otrzymując jednolitą masę. Ciasto chłodzimy około 30 minut w lodówce, po czym wałkujemy na grubość ~5 mm w przypadku ciasta bezglutenowego oraz 1 cm w przypadku ciasta z mąki glutenowej. Blaszkę smarujemy margaryną, obsypujemy bułką tartą, wylepiamy ciastem. Pieczemy w temperaturze 180°C przez około 20-30 minut, aż ciasto zacznie odchodzić od brzegów foremki oraz tzw. suchego patyczka. W przypadku ciasta bezglutenowego bardzo ciężko jest otrzymać rumiany efekt, który świadczyłby o upieczeniu ciasta, przynajmniej mi.
Gotową masę kajmakową wykładamy na patelnie/rondelek, dolewamy kilka łyżek mleka/masła i gotujemy na małym ogniu, mieszając, aż do uzyskania jednolitej konsystencji, po czym smarujemy nic wierzch kruchego ciasta i układamy bakalie.
Kruchutkie, słodkie, Szymonowi najbardziej smakował kawałek z żurawiną ;-)

Przepis dodaję do akcji:

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Babeczki z kremem i owocami. Gdy goni nas czas

Czas ucieka mi przez palce. Ale nie przejmuję się jego brakiem przy dzisiejszej pogodzie. Przynajmniej nie mam dłuższej chwili na rozmyślanie nad niepewną przyszłością i tęsknotą za moim S. Tymczasem przedstawiam Wam 30 babeczek w wersji super szybkiej. Rozwiązanie, gdy krem nie wychodzi, a nerwy puszczają.
Składniki:
  • 210 g mąki pszennej (użyłam tortowej)
  • 125 g miękkiego masła
  • 85 g cukru pudru
  • 25 g zmielonych migdałów
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • 1/2 strąka wanilii (z braku laku zastąpiłam cukrem waniliowym)
  • krem karpatkowy lub kremówka do ubicia
  • owoce
Miało być coś specjalnego na urodziny Mamy, oprócz tortu... Z braku czasu, ale przede wszystkim umiejętności przygotowania kremu creme patissiere pana Herme (który wylądował w koszu), powstały babeczki napełnione gotowym kremem karpatkowym oraz bitą śmietaną. Nie wyobrażacie sobie mojego rozczarowania i złości, kiedy ... Tak to jest, kiedy człowiek "idzie na żywioł" a goni go czas... Mama uratowała mnie opakowaniem gotowego kremu karpatkowego... 
Na stolnicy rozsypujemy mąkę formując charakterystyczny dołek, dodajemy cukier puder oraz waniliowy, migdały, pokrojone w kosteczki masło, szczyptę soli. Wbijamy jedno jajko. Całość szybko zagniatamy do uzyskania jednolitej masy. Ciasto chowamy do woreczka, po czym chłodzimy w lodówce przez 2 godziny.
Foremki smarujemy margaryną, obsypujemy bułką tartą. Schłodzone ciasto wałkujemy na grubość 3-5 mm, po czym wylepiamy nim foremki. W każdej foremce nakłuwamy spody ciasta za pomocą widelca.
Następnie foremki z ciastem wykładamy folią aluminiową, do każdej wsypujemy garść grochu. Pieczemy w temperaturze 180°C przez 10-15 minut, aż do delikatnego zarumienienia ciasta. Po upływie 15 minut zdejmujemy folię z grochem, spody babeczek pozostawiamy jeszcze przez chwilkę w piecu, aby się zarumieniły. Ostudzone spody babeczek napełniamy kremem, zdobimy owocami, rurkami; ja zdobiłam również bezami, które szybciutko upiekłam.
Pierwszą porcję 20 babeczek przygotowałam w sobotę specjalnie na urodziny mamy. Napełniłam je kremem karpatkowym (zdjęcie powyżej). Babcia nie mogła się doczekać, kiedy wreszcie skończy kawałek tortu, aby zjeść babeczkę :P Ładne wyszły... Urocze... Ponieważ mam tylko 20 foremek, wczoraj zrobiłam pozostałe 10 babeczek, które napełniłam bitą śmietaną.
Ps. I tylko to gluta Herme pozostała mi w pamięci :| No ale cóż, trzeba umieć przyznać się do porażki i ciężej pracować, i próbować.

wtorek, 1 marca 2011

Tartaletki Creme Brulee

W tle "The Pina Colada Song" Ruperta Holmes'a, głowa pełna uśmiechów. Jestem szczęśliwa. Jestem zakochana. Od jakiegoś czasu moja szklanka jest do połowy pełna. A tartaletki są uzupełnieniem mojej miłości do Creme Brulee ;-) Zwieńczeniem wspomnień i smaków staje się nowa szata graficzna bloga :-) Podaję przepis na 8-10 tartaletek
Składniki:
  • 195 g mąki pszennej tortowej
  • 80 g miękkiego masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • bułka tarta/groch
  • 1/2 porcji proponowanego przeze mnie creme brulee (klik)
Wreszcie skleiłam dobre kruche ciasto na tarty ;-) Z dodatkiem jajka, i przede wszystkim na mące tortowej. Już jakiś czas temu robiłam tartaletki... Ponieważ w domu była tylko mąka tortowa, użyłam ją. I wyszły genialne ;-) Kruche. Z tego względu polecam Wam stosowanie mąki tortowej na shortcrust pastry.
Na stolnicy rozsypujemy mąkę, formując dołek. Wbijamy jajko, dodajemy sól, cukier, pokrojne masło. Całość szybko zagniatamy na jednolitą masę. Proces chłodzenia ciasta pominęłam. Ciasto cienko wałkujemy, po czym wylepiamy nim wysmarowane margaryną i obsypane uprzednio bułką tartą foremki. W każdej foremce ponakłuwaj spód ciasta za pomocą widelca. Następnie wylepione ciastem foremki wyłóż folią aluminiową, do każdej wsyp garść grochu.
Ten etap gwarantuje wypiek bez pagórków :P Spody tartaletek pieczemy w temperaturze 180°C przez 10-15 minut, aż do delikatnego zarumienienia ciasta. W międzyczasie przygotuj Krem Brulee.
Przyznam, że przygotowałam z całej, podanej w przepisie porcji, ale tylko część masy wykorzystałam do tartaletek. Z pozostałej części zrobiłam klasyczny creme brulee ;-) Każdemu, kto zechce skorzystać przepisu na tartaletki, polecam zatem przygotowanie 1/2 porcji kremu; w zupełności wystarczy.

Po usunięciu grochu oraz folii, wlewamy lejącą, kremową masę do wnętrza tartaletek. Delikatnie przenosimy do pieca. Ponieważ krem ten powinno się zapiekać w kąpieli wodnej, a tartaletek jest sporo i są płytkie, polecam dodatkowo włożyć do pieca, na niższą blaszkę, żaroodporne naczynie wypełnione wodą, co zagwarantuje nam odpowiednią wilgotność i szybciej się upieką. Wypełnione kremem tartaletki pieczemy w temperaturze 160°C przez około 25 minut. Nie podwyższajcie temperatury bo krem zacznie Wam niepotrzebnie bulgotać ;-) Aha! I pamiętajcie o usunięciu pęcherzyków powietrza z masy za pomocą palnika, które mogły dostać się w trakcie przygotowywania kremu. To bardzo ważne ;-)
Wyjmując z pieca tartaletki, krem może się delikatnie trząść ;-) Tartaletki chłodzimy w lodówce minimum 5-6 godzin. Osobiście polecam pozostawienie ich na noc. Krem będzie zbity, maślany ;-) Tuż przed podaniem tartaletek, posyp ich wierzch brązowym cukrem, następnie skarmelizuj przy użyciu palnika. Deser wcinamy lekko schłodzony. Krem w temperaturze pokojowej to już nie to samo :P
Pyszne połączenie kruchego ciasta z waniliowym kremem. Dla mnie, nic dodać, nic ująć. Jest niesamowity. I mimo, że jest z nim troszkę roboty, warto ;-)
W trakcie sesji zdjęciowej natknęłam się na album ze starymi zdjęciami. Przepełniony wspomnieniami z czasów liceum... Lata lecą. A kontakt mam tylko z jedną z przyjaciółek. A i tak czasami telefon milczy... Szkoda. Pośród zdjęć znalazłam również TO dużo starsze...
W odcieniach szarości, pogniecione przez małe złośliwe rączki, moje :P I na zdjęciu nikt inny, lecz pultaśna Kasia :-) Dzisiaj nie chce mi się wierzyć, że już tyle lat minęło. I że byłam kiedyś tym brzdącem. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, kim i jaka będę. Dzisiaj ciągle nie wiem, kim jestem i kim będę. Sama dla siebie jestem zagadką. Ale wiem jedno. Chcę być.
Pozdrawiam Was w ten pierwszomarcowy piękny dzień,
Kaś

poniedziałek, 4 października 2010

Tarta z masą śliwkową

Klasyczne ciasto śliwkowe Jamesa Martina, na które przepis znalazłam dwa tygodnie temu na BBC good food. I chociaż jest świetna (ponieważ uwielbiam śliwki, a jeszcze nie jadłam ich w takiej postaci w cieście), zmartwiło mnie, że wygląda inaczej niż ciasto Martina. A może ja źle robię shortcrust pastry? Przepis na ciasto na blaszkę o średnicy 23cm
Składniki na ciasto (spód i górę):
  • 350 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 120 g masła
  • 3 łyżki zimnej wody
  • 1 jajko
  • bułka tarta do obsypania spodu (opcjonalnie)
Masa śliwkowa:
  • 900 g śliwek
  • 140 g brązowego cukru (plus do posypania wierzchu tarty, użyłam trzcinowy)
  • 80 g białego cukru (wedle uznania)
  • 1 łyżeczka zmielonych goździków (dałam ~20 w całości)
  • 1 żółtko (do posmarowania wierzchu)
Przepis na shortcrust pastry również zaczerpnęłam z BBC. Jednak konsystencja ciasta zmusiła mnie do modyfikacji składników. Na stolnicy rozsyp mąkę, sól. Dodaj pokrojone w kostkę masło, 3 łyżki wody oraz jajko.
Na BBC proponowali wykonanie tego etapu w misce (bez jajka), stąd takie zdjęcie. Ponieważ jednak mieszanina była sucha i sypka, i ledwo co mi się kleiło, dodałam jedno jajko i zagniatałam. Dlatego proponuję Wam zagniatanie od razu na stolnicy. Z ciasta uformuj kulę i wstaw do lodówki (na conajmniej 15 minut). W między czasie przygotuj nadzienie tarty: pokrój w kostkę śliwki, po czym przełóż je do patelni i smaż razem z cukrem trzcinowym i goździkami przez około 8-10 minut. W tym czasie śliwki puszczą sok, cukier rozpuści się, a masa będzie miała konsystencję powideł ;-) Oczywiście mieszaj co jakiś czas, żeby zapobiec przypaleniu się śliwek.
Smażyłam, spróbowałam, stwierdziłam, że brakuje cukru :-) Posmakujcie w trakcie smażenia i wedle uznania dodajcie cukier, smażcie aż sie rozpuści, po czym odstawcie z ognia. Jeśli używacie goździków w całości, powinniście je w tym momencie poszukać i wyłowić :P Ponieważ mi się nie chciało, wyławiałam je w trakcie jedzenia gotowego już ciasta :-) Wracamy do ciasta: rozwałkuj na stolnicy 2/3 ciasta formując koło o średnicy większej aniżeli średnica blaszki do tarty (dzięki temu starczy na brzegi blaszki).
Wysmaruj blaszkę margaryną, obsyp bułką tartą, po czym nałóż warstwę rozwałkowanego ciasta, odkrój nadmiar brzegów. Ponakłuwaj spód ciasta widelcem, oprósz bułką tartą (wchłonie nadmiar soku ze śliwek). Przełóż na spód masę śliwkową. Rozwałkuj na stolnicy pozostałą 1/3 część ciasta formując koło o średnicy blaszki, następnie przełóż na wierzch masy śliwkowej, posklejaj dokładnie brzegi, zrób małą dziurkę na środku górnej warstwy ciasta. I przyznam się Wam, że najwidoczniej posklejałam niedokładnie, ponieważ wykipiało mi troszkę masy śliwkowej w trakcie pieczenia tarty...
Posmaruj wierzch roztrzepanym żółtkiem, posyp cukrem. Piecz w temperaturze 180°C przez około 25-30 minut, aż do złotego koloru (piekłam około 40 minut). Podawaj na ciepło lub w temperaturze pokojowej. Mi najbardziej smakuje na ciepło, i za każdym razem podgrzewam sobie kawałek w piekarniku ;-) Martin proponuje podawanie ciasta z sosem waniliowym, co pominęłam z lenistwa.
Jest to ciasto kruche, w 100 procentach tartowe, jeśli mogę je tak określić. Urzekło mnie masą śliwkową z posmakiem goździków. Z reguły zdarzało mi się spotkać ciasta z upieczonymi śliwkami, nigdy z masą niczym powidła. Jest słodkie, masa śliwkowa jest gęsta, ale jedząc kawałek ciasta -wypływa. I to jest fajne, dzięki takiemu połączeniu tarta nie jest sucha :-) Jestem przekonana, że za rok wrócę do tego przepisu. A jeśli ktoś z Was również z niego skorzysta, proszę napiszcie mi, jaki Wam wyszedł spód i góra, bo nęka mnie różnica kruchości ciasta mojego i Jamesa Martina.